Poród jak maraton – historia Jacka i Kasi.

Kategorie co mówi położna
Poród jak maraton

Mówi się, że poród to wysiłek porównywalny z udziałem w maratonie. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że te wydarzenia mają ze sobą więcej wspólnego i to już na etapie przygotowań. Wyobraź sobie parę – Jacek chce wziąć udział w maratonie, Kasia właśnie dowiedziała się, że jest w ciąży. 

Założę się, że jedną z pierwszych rzeczy, którą zrobili było zaznaczenie w kalendarzu dwóch najważniejszych dla nich dni:  terminu  porodu oraz daty zawodów. Oboje zapisują się do lekarzy specjalistów i robią odpowiednie  badania. On musi się do biegu zakwalifikować, a ona do porodu zakwalifikowała się z automatu. 

Oboje zaczęli już przekopywać sieć w poszukiwaniu potrzebnych informacji i dopisali się do grup na portalach społecznościowych. Być może dopiero teraz dociera do nich, co tak naprawdę ich czeka… 

Jacek kupił sobie termiczną  odzież, profesjonalne biegowe buty i cały zestaw dodatkowych, absolutnie niezbędnych gadżetów. Kasia też koniecznie musi kupić sobie nową garderobę, w końcu brzuch wraz z czasem będzie coraz większy. Oboje wiedzą, że powinni dbać o swoje zdrowie, rzucić nałogi, racjonalnie się odżywiać, stosować właściwą  dietę  i  suplementyPamiętaj, żeby w czasie ciąży jeść dla dwojga a nie za dwoje

Kolejne podobieństwo to regularne  treningi

Jacek ostro trenuje, to oczywiste. A jak Kasia ma przygotować swoje ciało do porodu?  Przez dostosowaną do jej możliwości regularną aktywność fizyczną. Może np. zapisać się na jogę albo fitness dla ciężarnych. A jeśli lubi długie spacery, to raczej po lesie lub parku, niż po galeriach handlowych – te się nie liczą.

Liczy się za to seks, i to podwójnie

Ponieważ Jackowi zależy na jak najlepszym wyniku, zdecydował się zatrudnić profesjonalnego  trenera. Kasia zapisała się natomiast do szkoły rodzenia i jest pod opieką położnej. Co prawda to Jacek jest szczególnie narażony na kontuzje, ale Kasi  przydadzą się profilaktyczne wizyty u fizjoterapeuty, fizjoterapeuty uroginekologicznego i osteopaty. 

Mijają kolejne tygodnie i przygotowania nabierają tempa. 

Jacek wykupił już  pakiet startowy,  Kasia kompletuje wyposażenie,  wyprawkę  dla dziecka i torbę do szpitala. Część biegaczy ustala sobie czas ukończenia maratonu i Jacek też ma taki  plan. Łatwiej osiągnie swój cel, jeśli w czasie biegu będzie podążał za swoim  pacemakerem  (zainteresowanych odsyłamy do google)

Kasia opracowała wraz z położną swój  plan porodu.  Spisała swoje preferencje i oczekiwania, a w ich realizacji wspomoże ją i wesprze zatrudniona do porodu  doula

Wszystko jest w głowie.

Wydaje się, że wyczynowe uprawianie sportu polega głównie na nieustannym poprawianiu wyników i systematycznym wyciskaniu z ciała, ile tylko się da. Tak naprawdę sportowiec walczy nie tylko o życiowy rekord, czy nagrodę. Walczy przede wszystkim ze swoimi słabościami, poznaje swoje ograniczenia i próbuje je pokonać. Każdy trener wie, że naturalne predyspozycje, wielogodzinne treningi i nawet najlepsze zaplecze na nic się zdadzą przy słabej psychice, małej wytrzymałości na stres i braku wiary w siebie. 

Jak to się ma do porodu? 

Poród to fizyczne i emocjonalne wyzwanie, które wymusza konfrontację z tym, co bardziej pierwotne, skryte i na co dzień nieosiągalne. Nastawienie Kasi będzie mieć bezpośredni wpływ na przebieg porodu, ponieważ jej emocje regulują wydzielanie i zharmonizowanie hormonów, a co za tym idzie – optymalne funkcjonowanie całego ciała podczs procesu porodu. 

Odliczanie

Jacek trenuje i odlicza ostatnie tygodnie do startu, Kasia, w zaawansowanej ciąży niecierpliwi się i irytuje. Z jednej strony chciałaby już urodzić, z drugiej – obawia się porodu. Bywa, że radosne oczekiwanie zmienia się w strach i niepewność. Choć rozemocjonowani z różnych powodów, oboje zadają sobie podobne pytania: 

  • Czy warto się tak męczyć? Czy dam radę? 
  • Jak to będzie? Jak zareaguje mój organizm? 
  • Co się będzie ze mną działo? 
  • A co, jeśli coś pójdzie nie tak? 

Gotowi do startu? 

Choć biegaczom prawdopodobnie nie bardzo zależy na podziwianiu widoków, organizatorzy maratonów dbają nie tylko o zabezpieczenie trasy, ale i o jej wizualną atrakcyjność. Maratończykom zdecydowanie przyda się  doping kibiców  i pozytywna energia tłumu. 

Czy sala porodowa ma być ładna? Czy to ma jakieś znaczenie? 

Tak. Pastelowe barwy, namiastka atmosfery domu i łagodne światło zamiast białych płytek i parawanów, mają sprawiać wrażenie przytulności i ciepła. Kobiety rodzą lepiej tam, gdzie czują się dobrze i bezpiecznie. Kasia powinna też móc liczyć na  życzliwość iwsparcie  będących w pobliżu osób. 

Można sobie wyobrazić, w jak wielkim stresie jest Jacek przed rozpoczęciem biegu. Nie dziwi więc, że jego organizm reaguje na to  biegunką  (spotyka to podobno większość uczestników maratonów). Poród nie jest wyjątkiem – u Kasi również może pojawić się ta przypadłość, bo oczyszczanie organizmu jest jednym z symptomów zbliżającego się porodu. 

Start! 

O ile termin wielkiego biegu jest ustalony co do minuty, dzień narodzin dziecka zwykle nie pokrywa się z datą wyznaczoną przez lekarza. Tylko kilka procent kobiet rodzi dokładnie w tym dniu. Przyjmijmy, że poród zaczął się w dniu startu Jacka w maratonie. 

Jacek od początku biegnie w dobrym tempie, a zalewająca go  m.in.  adrenalina  wręcz dodaje mu skrzydeł. Musi jednak pamiętać o odpowiednim rozłożeniu sił. 

Poród zwykle nie zaczyna się tak spektakularnie, jak w filmach, jest więc całkiem prawdopodobne, że Kasia nie od razu zorientuje się, że „to już”. Akcja będzie stopniowo się rozkręcać. Później wyrzut adrenaliny związany z przyjęciem do szpitala na moment wycisza skurcze, ale te na szczęście szybko wracają i Kasia jest już na sali porodowej. 

Jacek koniecznie musi podczas biegu nawadniać się i uzupełniać energię wysokokalorycznymi batonami. Kasia może oraz zdecydowanie powinna pić dużo wody (z możliwością jedzenia w czasie porodu bywa różnie). 

Czuwający nad bezpieczeństwem  uczestników organizatorzy maratonu są przygotowani na różne typowe i nietypowe sytuacje. Na całej długości trasy rozstawione są punkty medyczne i karetki w pełnej gotowości. Podobnie jest na porodówce –  o fizjologiczny przebieg porodu dba opiekująca się rodzącą położna, a w razie potrzeby – lekarz. 

W którymś momencie Jacek zacznie odczuwać prawdopodobnie  ból  mięśni (i być może głowy). Ponieważ poród się rozkręca, Kasia prawdopodobnie czuje już intensywność skurczów. 

Jacek liczy mijane  kilometry. Dla Kasi cenny jest każdy kolejny  centymetr  rozwarcia. Oboje (a właściwie cała trójka) dzielnie pokonują swoją życiową drogę, choć z czasem może ogarniać ich coraz większe zmęczenie…Opadają z sił, zaczynają wątpić w siebie, w ich głowach pojawiają się demotywujące myśli i trudne do opanowania emocje. Ciało i umysł ogłaszają bunt. Jednym słowem: kryzys.

U biegaczy nazywany  ścianą (obserwowany zwykle po ok.30 km biegu), na sali porodowej znany jako  „kryzys 7. centymetra„, związany z wyrzutem adrenaliny i przygotowaniami ciała do fazy parcia. Zapowiada zwykle rychłe zakończenie pierwszej fazy porodu. 

Kryzysy zażegnane, szczęśliwy finisz coraz bliżej. 

Oboje są już na ostetniej prostej. Jacek jest już na 42 kilometrze i widzi przed sobą  metę. Z kolei położna motywuje Kasię do ostatniego wysiłku, mówiąc:  widać główkę! Jeszcze chwila i… 

Jacek szczęśliwie dobiega do mety. Kasia pięknie rodzi swoje zdrowe dziecko. 

Co za radość! Co za ulga! 

U Jacka szaleją głównie endorfiny, u Kasi dodatkowo oksytocyna i prolaktyna – prawdziwy koktajl miłości. Przy takim wysiłku Kasia i Jacek mogą spodziewać się podobnych reakcji ciała: silnego odczucia zimna, drżenia mięśni i innych. 

Gdy będzie już po wszystkim, najprawdopodobniej oboje poczują ogromny  głód.  Co ciekawe, mimo zmęczenia raczej trudno im będzie zasnąć. Wspomnę też o możliwych u obojga  urazach – od lekkich otarć po przerwanie i pęknięcie tkanek, krwawieniach czy stanach zapalnych. 

Prawdziwy maraton nie zmieni się w sprint, natomiast poród – może się nim stać. Zdarzają się sytuacje wymagające szybkiej interwencji i wykonania cesarskiego cięcia. 

Czas na regenerację.

Pokonanie 42 kilometrów, czy wydanie dziecka na świat to nie lada wyczyn dla organizmu. Oczywiste więc jest, że trzeba dać mu czas na odpoczynek i regenerację. 

Jacek będzie mógł wrócić do zwykłych treningów za mniej – więcej 3 tygodnie. Ponieważ ciało Kasi zmieniało się stale przez całe 9 miesięcy, do formy będzie wracać stopniowo przez około 6-8 tygodni. Jacek wraca do domu z medalem, Kasia – ze swoim Maleństwem. 

Brawo, Jacek! Zrobiłeś to! 

Kasiu! Dałaś radę!  Jesteś wielka! 


Autorką tego wpisu jest Beata Grześkowiak, Doula oraz certyfikowany trener EFT. Pod szyldem „Rodzę z Doulą” od kilku lat wspiera kobiety w okresie okołoporodowym, również towarzysząc im przy porodzie. W poznańskiej szkole rodzenia Alma Matterprowadzi różne zajęcia dla przyszłych mam i szerzy dobre imię zawodu jakim jest Doula.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *