Opowieść porodowa Izy.

Kategorie opowieści porodowe

Nigdy nie zdawałam sobie sprawy, że poród może być tak piękny i radosny pomimo bólu. Moment, w którym pojawia się dziecko jest najwspanialszą chwilą, jaką życie może zaoferować! W końcu wiem, co czuła moja babcia, mama, siostra…Przeżycie to sprawiło, że darzę kobiety jeszcze większym szacunkiem.


Dzień, w którym dowiedziałam się o ciąży był pełen radości i niepokoju. Zastanawialiśmy się czy damy sobie radą, czy na pewno jesteśmy gotowi zostać rodzicami. Z tygodnia na tydzień obserwowaliśmy jak rozwija się nasze dziecko. Gdy poznaliśmy płeć i fasolka wyglądała już jak dziecko podjęliśmy decyzję, że coś trzeba zrobić, aby przyjście na świat było szybkie i jak najmniej bolesne oraz aby Leonard miał najlepszą opiekę w pierwszych miesiącach życia. Zapisaliśmy się do szkoły rodzenia Alma Matter.

Wybór okazał się wspaniały!

Osoby, które tam pracują są pełne pasji, chętne do pomocy i zawsze uśmiechnięte! Wyszliśmy ze szkoły pełni teoretycznej i praktycznej wiedzy jak przejść przez trud porodu i jak opiekować się nowym członkiem rodziny. Zdecydowaliśmy się także na położną, która towarzyszyła mi przez cały poród. Chciałam, aby narodziny Leonarda były niezwykłym i bezpiecznym przeżyciem a mając przy sobie odpowiednią osobę, która o mnie zadba też tak się stało. Rodziłam w bólu, który znieść pomagała położna Karolina.

Przez cały poród towarzyszyła mi muzyka, która wprowadzała wspaniały nastrój. W każdym momencie mogłam liczyć na dłonie położnej, które koiły mój ból masażem pleców. Wspólne oddychanie podczas skurczy i uścisk dłoni dawał poczucie spokoju i bezpieczeństwa. W ostatnich minutach porodu słowa otuchy i bliskość osoby, której ufasz, która monitoruje wszystko, co się dzieje, kiedy leżysz i błagasz o koniec, sprawia, że ostatnie skurcze stają się mniej bolesne i cała akcja przyspiesza.

Jestem szczęśliwa, że była przy mnie kobieta pełna pasji, miłości do dzieci, życzliwości, spokoju i wiedzy! To dzięki niej dzień ten zapamiętam na całe życie. Pamiętam każdą minutę tego dnia i nigdy nie nazwę swojego porodu traumą, pomimo, że nie było łatwo!

11.06.2018, godzina 19:52 – na świecie pojawia się Leonard.

Słychać płacz dziecka byłam tak szczęśliwa, że nie wiedziałam, co się dzieję dookoła. Leonard leżał na mojej piersi, patrzyłam na niego i myślałam, że nic piękniejszego w życiu mnie nie spotkało. Spokojny i bezpieczny w moich ramionach. Następne kilka godzin spędziłam wraz z mężem pełna radości, spełnienia i satysfakcji zakochując się na całe życie w nowym członku rodziny.


To była Opowieść Porodowa Izy – czas na Twoją. Opisz swój Dzień Porodu, swoje uczucia, myśli, obawy i podziel się nimi na naszym blogu. Może dodasz otuchy, zainspirujesz, albo pozwolisz uczyć się na swoich błędach komuś, kto właśnie czeka na TEN dzień? Trzeba się wzajemnie wspierać!

Opowieści wysyłajcie na mail: biuro@almamatter.edu.pl a my je opublikujemy w Waszym imieniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *