Jak rozpoznać, że poród się zaczął i należy jechać do szpitala?

Kategorie co mówi położna

W pewną sobotę, późnym wieczorem miałam niespodziewaną rozmowę telefoniczną z jedną z naszych pacjentek, która pytała się czy już powinna jechać już do szpitala na poród. Mimo zbliżonej daty porodu nie potrafiła powiedzieć, czy jej skurcze są wystarczająco silne. Okazało się, że ostatecznie pojechała do szpitala i choć brzmi to nieprawdopodobnie, to lekarze stwierdzili 9 cm rozwarcia. W praktyce oznacza to już koniec porodu.

To wydarzenie i wiele innych, mniej lub bardziej podobnych doświadczeń skłania mnie do rozmyślań nad tym co jeszcze można zrobić, aby nauczyć się wykrywać symptomy porodu. Mimo tego, że uczęszczamy do szkoły rodzenia i zdobywamy wiedzę – wiele osób zapisuje się na dodatkowe warsztaty – to ten moment, gdy COŚ się dzieje, czasem przerasta.

Nawet najgruntowniejsza i najlepiej zorganizowana edukacja nie będzie w stanie oprzeć się ludzkim emocjom. Mimo, że instynkt kobiety naturalnie prowadzi ją w kierunku porodu i poniekąd instruuje co powinna w danym momencie zrobić, to emocje potrafią zakrzywić rzeczywistość.

Kiedy zbliża się poród pierwszego dziecka, to rozpoznanie czy to „JUŻ” może być trudne.

Dlatego postaram się przybliżyć Wam raz jeszcze, jakich objawów możemy się spodziewać i w jaki sposób je interpretować. Może dzięki temu będziecie spokojniejsi, a ja będę miała choć troszkę mniej telefonów do odbierania o różnych dziwnych porach dnia. 😉

Poród może rozpocząć się nawet trzy dni przed finalnym rozwiązaniem. Przez ten czas kobieta może czuć regularną czynność skurczową, którą trudno jej będzie określić jako dotkliwie bolesną. Są to skurcze, które charakteryzują się mocnym napięciem macicy, pobolewaniem w podbrzuszu i w okolicy krzyżowo lędźwiowej. To coś podobnego do tego co odczuwamy w czasie miesiączki.

LINK do innego wpisu, poświęconego cyklowi miesięcznemu.

Macica napięta i twarda jak kamień, jest bezpośrednim objawem skurczu i dlatego budzi niepokój. W Waszych głowach pojawia się głos „oho, czas zacząć imprezę”. Ale spokojnie, tu nie ma pośpiechu – najczęściej to są tzw. skurcze przepowiadające.

Poród to różne niespodzianki i „ale”

Na przykład zdarza się, że kobieta ma bardzo wysoki próg bólu i ból skurczowy odczuwa bardzo delikatnie, nie potrafi dokładnie ocenić czy ją boli, czy tylko odczuwa odczuwa bliżej nieokreślony dyskomfort. Tak właśnie było w przypadku tej pacjentki, o której pisałam Wam na początku.

Wówczas warto czekać do momentu kiedy poczujesz tzw. otwieranie się miednicy. Objawia się to delikatnym uciskiem na dolny odcinek jelita grubego, lub pęknięciem pęcherza płodowego.

To jest czas, aby zgłosić się do szpitala.

Częściej jednak są to skurcze przepowiadające, które wyciszają się kiedy się położysz lub weźmiesz ciepłą kąpiel. Macica ćwiczy i trenuje do porodu. Skurcze te nie powodują rozwarcia szyjki macicy i nie prowadzą do postępu porodu.

Można je aktywnie podtrzymać wykonując ćwiczenia, kręcąc się na piłce, nieustannie w pozycji wertykalnej, tym samym naturalnie indukujemy poród. Skurcze będą się nasilać i coraz bardziej boleć, a w efekcie pomalutku powodować większe rozwarcie szyjki macicy.

Jednak trzeba pamiętać o tym, że w zależności od zasobów sił kobiety rodzącej poród może trwać trochę dłużej. Wskazana wówczas jest opieka położnej by umiejętnie aktywować czynność oraz dokonywać badań wewnętrznych co dwie godziny.

Można też pozwolić by organizm sam się uaktywnił i macica podjęła
regularną czynność skurczową. Wówczas zalecam wziąć kąpiel oraz położyć się i odpoczywać. Można też wypić melisę, rozluźnić się.

Podsumujmy więc wnioski:

Nie jadę do szpitala gdy:
– czuję pobolewanie w podbrzuszu i plecach,
– obserwuję uwalnianie czopa śluzowego z szyjki macicy,
– skurcze osłabiają się gdy się położę lub przestanę być aktywna,
– trudno ocenić czy boli, jest to raczej dyskomfort,

Jadę do szpitala gdy:
– czuję ból całego brzucha, który jest bardzo dotkliwy, regularny,
– czuję rozpieranie w biodrach,
– czuję parcie w dolnym odcinku jelita grubego,
– jestem niespokojna, trudno radzę sobie z bólem,
– odeszły mi wody płodowe.


Cel podróży do szpitala jest jeden – by urodzić dziecko. Natomiast u każdej kobiety droga do tego celu jest inna. Rozważ dokładnie jak radzisz sobie z bólem, jak go odczuwasz – cofnij się pamięcią do chwil gdy np. miałaś wypadek, jakąś kontuzję. Łatwiej Ci będzie później określić co tak naprawdę czujesz i kiedy zaczyna się ten właściwy ból.

Bądź spokojna, instynkt Cię poprowadzi i podpowie kiedy trzeba jechać.
Pamiętaj nie postępuj pochopnie, zbyt szybkie przyjęcie do szpitala może spowodować, że się zablokujesz i przestaniesz wydzielać hormony potrzebne do porodu – więcej na temat efektu izby przyjęć opowiem w innym wpisie.

Organizm najlepiej się uaktywnia do porodu w warunkach domowych. Lepiej więc wykorzystać jak najwięcej czasu w zaciszu domowym i pozwolić na naturalny, fizjologiczny rozwój porodu. Może to trwać nawet trzy dni, ale warto czekać, by uniknąć w szpitalu procedur medycznych takich jak np. kroplówka naskurczowa z oxytocyną.


Autorką tego tekstu jest Karolina Laskowska, magister położnictwa, doradca laktacyjny. W poznańskiej Szkole Rodzenia Alma Matter służy swoją fachową wiedzą zarówno w czasie wykładów, warsztatów jak i w trakcie wizyt patronażowych po porodzie.

JEST TEN WPIS PRZYDATNY? UDOSTĘPNIJ GO SWOIM ZNAJOMYM!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *