Czy zmiana pieluchy to zadanie tylko matki? Rzecz o podziale obowiązków.

Kategorie co mówi psycholog

Większość z nas wychowana została w domach, gdzie panował tradycyjny i mniej lub bardziej ortodoksyjny patriarchat. Mężczyzna zarabiał na chleb, a matka opiekowała się potomstwem i domem. Jednak odkąd model taki trwale wpisał się do naszej kultury, minęły setki, jeśli nie tysiące lat.

Dopiero na przestrzeni ostatnich kilkunastu, czy dwudziestu lat model ten naprawdę zmienia się w naszych domach. Kobiety coraz częściej pracują zawodowo – w efekcie oboje: zarówno mężczyzna jak i kobieta „zarabiają na chleb” – natomiast opieka nad dziećmi i domem niezmiennie pozostały zajęciem kobiet.

Pokłosiem takiego podejścia są pewne komunikaty, które wysyłamy i które odbieramy, umacniające taki stan rzeczy. Na przykład to kobieta (matka) zazwyczaj jest pytana przez otoczenie, kim opiekują się jej dzieci, ilekroć ktoś widzi ją bez nich. Analogicznego pytania raczej nie usłyszą panowie (ojcowie), prawda?

To matki są pytane, jak udaje się im godzić macierzyństwo z pracą. Rzadko (lub nigdy) nie są o to pytani ojcowie. To wreszcie same kobiety używają sformułowania „mój mąż/partner bardzo mi przy dzieciach i dbaniu o dom POMAGA.”

W tym zdaniu zawarte jest założenie – że to zadaniem kobiety jest opiekować się domem i dziećmi, a mężczyzna może…ewentualnie pomóc.

Zauważcie, że jeśli w pracy chcecie, żeby koleżanka/kolega zrobili dla was coś, co nie należy do ich zadań (choćby zrobili wam kawę, czy wydrukowali coś dla was) powiecie, że wam pomagają. Jeśli jednak jako cały team pracujecie nad czymś razem – jednym zadaniem, czy projektem – nie powiecie raczej, że koleżanka wam pomogła, tylko że zrobiliście to razem.

Czy nie podobnie moglibyśmy podejść do kwestii dzieci i domu? Traktujmy siebie jak partnerów, którzy stanowią team, a projekt nad, którym pracujecie, to opieka nad dzieckiem i domem.

Nie chcę oczywiście wrzucać wszystkich do jednego worka, bo być może są domy, w których to że kobieta opiekuje się dziećmi i domem to jej wybór, bo faktycznie taki mają podział zadań z partnerem. To również jest OK.

Bądźmy jednak świadomi, że sytuacja, w której kobieta ma na głowie: pracę zawodową, opiekę nad dzieckiem (jedzenie, ubieranie, nianię, szczepienia itd.) i dbanie o dom, a mężczyzna pracuje zawodowo, po czym wraca i odpoczywa po pracy, zazwyczaj nie jest partnerskim podziałem, na jaki zgodzilibyśmy się w pracy.

Jak odróżnić współodpowiedzialność od zwykłego otrzymywania wsparcia?

  • Jeśli w domu jest do sprzątnięcia łazienka i kobieta prosi mężczyznę raz na jakiś wybrany przez siebie czas, aby to zrobił i on to robi – to nie jest współodpowiedzialność, tylko wsparcie.
  • Jeśli kobieta robi listę zakupów, zawsze wie co i kiedy trzeba kupić, pamięta o tym, a poproszony o to mężczyzna przywozi zakupy – to nie jest współodpowiedzialność, tylko wsparcie.
  • Jeśli dziecko ma mokrą pieluchę i kobieta prosi partnera, aby ją zmienił i on zmienia ją – to nie jest współodpowiedzialność, tylko wsparcie.

Nie twierdzę, że wsparcie nie jest ważne, czy potrzebne. Wręcz przeciwnie. Ale ja wsparcie chciałabym ewentualnie dostawać w swoich zadaniach – np. kiedy partner pomaga mi w moim projekcie, nad którym pracuję. W kwestiach zaś związanych z domem i dziećmi, chcę dzielić się odpowiedzialnością.

Odpowiedzialność polega na tym, że jakieś zadanie od początku do końca spoczywa na kimś. Od pamiętania o tym, planowania, myślenia, wybrania momentu aż do wykonania.

Jeśli chodzi o zadania domowe, to sprawa ze współodpowiedzialnością jest raczej prosta, bo tym się można po prostu podzielić „Ty dbasz o łazienkę i sypialnię, ja o kuchnię i salon”. Odpowiedzialność przy opiece nad dziećmi, to jest trochę trudniejsza sprawa, bo tym trudniej się podzielić – i każdy rodzic z osobna musi w pełni wziąć tę odpowiedzialność na siebie.

Dlaczego tak często nie dzielimy się odpowiedzialnością?

Dlaczego większość dzieci przychodzi z prośbami o wszystko do mamy? Bo zazwyczaj mają mało doświadczeń, w których na ich prośby reagują (sami z siebie) ojcowie. Odpowiedzialność polega na tym, że jeśli dziecko wypowiada przy nas prośbę to na nią reagujmy. Oczywiście nie chodzi o to, żeby każdą prośbę spełnić, ale jakkolwiek zareagować – pokazać, że się słyszy, odpowiedzieć.

Druga kwestia jest taka, że bardzo często my, kobiety, same utrwalamy te schematy. Czasem w ogóle nie dajemy mężczyznom przestrzeni, aby zareagowali (on zrobi to gorzej, wolniej, za późno itp). Lub kiedy damy im tę przestrzeń – to potem krytykujemy to co zrobili (zrobiłeś źle, za wolno, za późno).

Wtedy bardzo trudno jest zadbać o współodpowiedzialność. Wyobraź sobie, że w teamie, w którym pracujesz, ktoś stale nie daje ci przestrzeni, abyś coś zrobił, lub kiedy to zrobisz – krytykuje cię za to. Czy to skłania cię do tego, by pracować więcej i ciężej, czy raczej do wycofania się i nie podejmowania dalszych działań?

Działa to oczywiście w dwie strony. Istnieją bowiem także domy, w których odpowiedzialność w większości spoczywa na mężczyznach, wtedy analogicznie można wszystko, o czym piszę zastosować w drugą stronę.

Jakie są pierwsze kroki we wdrażaniu współodpowiedzialności?

  • Szczera rozmowa z domownikami na temat zadań w domu i tego za co kto jest odpowiedzialny,
  • Oddanie komuś jego zadań – kiedy ktoś podejmuje się jakiegoś działania i ma być za nie odpowiedzialny to pozwólmy na to, aby robił to w swoim tempie i tak jak chce – teraz to jest jego zadanie i nam nic do tego. To podstawowa zasada – jeśli kontrolujemy kogoś, sprawdzamy, przypominamy, komentujemy – to oznacza, że druga osoba nie może wziąć odpowiedzialności za coś.

W praktyce – jeśli na świat przyjdzie wasze pierwsze dziecko to pamiętaj, że jako matka nie jesteś jego jedyną słuszną opiekunką i piastunką (oczywiście możesz chcieć zajmować się dzieckiem cały czas i to też jest OK), w wielu aspektach równie dobrze może wziąć za nie odpowiedzialność ojciec.

Wziąć odpowiedzialność – czyli na przykład zmienić pieluchę wtedy kiedy on będzie chciał i tak jak on będzie chciał. A jeśli Tobie się to nie podoba to zamiast go krytykować spróbuj powiedzieć: Zauważyłam, że zmieniasz tego pampersa inaczej niż ja. Czy chcesz usłyszeć moje zdanie na ten temat?

Jeśli on nie chce rozmawiać, to możesz albo z powrotem wziąć na siebie całą odpowiedzialność, albo spróbować przyjąć to, że inni ludzie robią niektóre rzeczy inaczej. 

Być może niejednej parze porozumienie co do podstawowych wartości i zasad wychowawczych wydaje się czymś koniecznym, jednak nawet wtedy mężczyzna i kobieta zupełnie inaczej przekładają je na praktykę dnia codziennego.

Jesper Juul

Współodpowiedzialność za dziecko można w praktyce wdrożyć na różne sposoby: możecie wcześniej podzielić się, w jakich porach kto będzie za co odpowiedzialny lub możecie ustalać to na bieżąco.

Czas ciąży i pojawienia się pierwszego dziecka w domu to zazwyczaj czas wielu zmian. Jeśli do tej pory model, który panował w twojej relacji polegał raczej na tym, że to jedna osoba bierze na siebie cały lub większość mentalnego ciężaru odpowiedzialności za przeróżne wspólne zadania, być może to dobry czas, aby także w tej kwestii wprowadzić pewne modyfikacje.


Bibliografia:


Autorem tego tekstu jest Agnieszka Koluch-Horobowicz, certyfikowany trener Familylab, założycielka WybieramRelację i pasjonatka Porozumienia bez Przemocy. W poznańskiej Szkole Rodzenia Alma Matter prowadzi wykłady z psychoedukacji przyszłych rodziców.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *